02 kwiecień 2020, imieniny obchodzą: Maria, Franciszek, Urban

KABARET POD WYRWIGROSZEM

Być może, ktoś z Państwa zapytał kiedyś przytomnie: „Dlaczego ten kabaret, do jasnej cholery, jest POD WYRWIGROSZEM?!" Kto to jest WYRWIGROSZ?! I dlaczego właśnie pod nim jest mój ulubiony kabaret??? Ażeby zaspokoić ciekawość, winni Państwo zapoznać się z kilkoma faktami, znanymi dopotąd tylko nam i kilkorgu takich, co jeszcze żyją i pamiętają. Sięgnijmy, zatem do prehistorii. Otóż w 1987 roku, PWST w Krakowie rzuciła na rynek (krakowski z resztą) kolejną partię aktorów dramatycznych. Pośród nich znaleźli się także Maurycy Polaski i Łukasz Rybarski. Żyli sobie i pracowali przez jakiś czas na własną rękę, próbując odnaleźć swoje miejsce w okrutnym świecie show bussinesu. W końcu jednak zaczęli romansować artystycznie i w efekcie, w październiku 1990 roku założyli podstawową komórkę rozrywkową, czyli kabaret. Natychmiast zaprosili do współpracy kilkoro przyjaciół, którzy zapragnęli poświęcić się sztuce równie wielkiej, co niedochodowej. Nie dziwota, że udało się skusić młodych i nastawionych równie altruistycznie kolegów: Beatę Rakowską, która za chwilę zmieniła się w Rybarską (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa!), Basię Krasińską i Krzysia Stawowego. Wszyscy jednakowo spragnieni sceny, żądni widza i oklasków. Ale już nawiązanie porozumienia, na podobnie społecznej zasadzie, z najlepszymi krakowskimi akompaniatorami - Jerzym Kluzowiczem i Pawłem Bieńkowskim - to było mistrzostwo dyplomacji! „Myk" polegał na tym, że obaj Panowie mieli zasiadać przy jednym pianinie i grać na cztery ręce. Zagrali. I to jak! Ale zanim do tego doszło, koledzy aktorzy pojawili się na pierwszej próbie. Repertuarowym pewnikiem okazały się tylko piosenki, które do wierszy Gałczyńskiego ułożył kolega Polaski. Ze skeczami było już znacznie gorzej. Każdy z wykonawców przyniósł pierwszy lepszy tekst. Okazało się, że bardziej pierwszy, niż lepszy. Wszyscy mieli dotąd jakieś swoje wcześniejsze doświadczenia kabaretowe. Jednak, jak się okazało, poruszaliśmy się po zupełnie różnych zaułkach tego jakże pojemnego gatunku. Poproszony o radę Jerzy Fedorowicz spytał, czy koniecznie musimy się posługiwać wyświechtanymi ramotami? Czy nie stać nas na własne spojrzenie na to, co się dookoła dzieje? Okazało się, że nas stać. Polityczna odwilż uaktywniła naszą zdolność wypowiedzi estradowej. Kabaret SOMGORSI, bo tak nazwaliśmy swoje dziecię, mieścił się w przytulnych pomieszczeniach Teatru Sytuacji (dawniej Teatr 38). Każdej soboty, ku uciesze nielicznie zgromadzonej widowni, wystawialiśmy autorski program, pod tytułem "Szarlatanów nikt nie kocha". Spektakl nie zawiódł oczekiwań. Było dużo dobrych piosenek, popisy aktorskie, a co najistotniejsze - poruszone zostały tematy, o których nikt inny wcześniej nie ośmielił się mówić! Na warsztat wzięte zostały sex-shopy, świeżutki wówczas Teleekspress, kandydat na prezydenta Stan Tymiński oraz nauki przedmałżeńskie. Nasze poświęcenie i zaangażowanie było tak wielkie, że państwo (prawie) Rybarscy powtórnie poszli na kurs przedmałżeński, żeby staranniej spisać wszelkie zasłyszane tam rewelacje! Na efekty nie trzeba było długo czekać. Wysiłki zostały docenione. Program spodobał się do tego stopnia, że kabaretem zainteresował się sam Krzysztof Jasiński. Zaprosił SOMGORSÓW do Teatru STU. Tam zagraliśmy kilkanaście razy, z gościnnym udziałem Beaty Fudalej i basisty - Wiesława Murzańskiego. Seria udanych przedstawień zaowocowała programem dla TVP 2 "Kabaret SOMGORSI TV - Live". Jednak ze względów cenzuralnych, (mimo, że cenzury już nie było i podobno nie ma do dzisiaj!) telewizyjna emisja się nie odbyła. Na dodatek kabaret stracił dotychczasową siedzibę i zapał.

Artyści rozpierzchli się po różnych teatrach, okopali w garderobach i czekali na kolejną okazję do kabaretowego ataku. Sposobność pojawiła się w czerwcu 1994 roku. I tu prosimy o szczególną uwagę, albowiem zbliżamy się do odpowiedzi na pytanie kluczowe. Otóż dokładnie 1 czerwca 1994 r., kolega Polaski spotkał się przypadkiem, na terenie rozgłośni PR Kraków, z początkującym krakowskim restauratorem, niejakim Waldemarem Pelcem. Waldemar ów wyznał, że prowadzi restaurację przy ul. Św. Jana. Jesienią otwiera piwnice, w których rad by animować życie kulturalne Krakowa. I kabaret, w związku z tym, przydałby mu się bezwzględnie! Kolega Polaski, mając na względzie udany epizod sprzed trzech lat (oraz dobro własne), popędził do kolegi Rybarskiego z nowiną, że jest miejsce do stałego grania i dobre chęci ze strony Pelca Waldemara. Zachwycony perspektywą powołania do życia kolejnego kabaretu Łukaszek, z wrodzoną sobie energią natychmiast podjął wyzwanie. Działalność nowej placówki rozpoczęła się niekonwencjonalnie, bo od wymyślenia nazwy. I tu dochodzimy do jądra. Restauracja, którą reprezentował godnie Pelc Waldemar, nosiła nazwę „WYRWIGROSZ". Taki WYDRWIGROSZ, tylko bez „d". Ponieważ mieliśmy artystycznie zasiedlić piwnicę znajdującą się poniżej poziomu knajpy, doszliśmy do wniosku, że ku pożytkowi obydwu stron, należy nazwać przedsięwzięcie KABARET POD WYRWIGROSZEM. U góry WYRWIGROSZ, a pod spodem KABARET POD. I to jest wszystko, odnośnie historycznej prawdy o naszej nazwie, która pomimo różnych dziejowych zawirowań trwa do dzisiaj i wieczną pozostanie.

Po wynalezieniu nazwy, rozpoczęliśmy poszukiwanie partnerów. Padło na dwie nowe Panie - Aldonę Jankowską i Anetę Kosowską, na Krzysia Stawowego (drugie podejście) oraz zaciąg ze Spotkania z Balladą - Andrzeja Jurczyńskiego i Kajtka Wolniewicza. Beata Rybarska wspierała zespół duchowo i logistycznie, albowiem zajmowała się chwilowo ciążą i nie w głowie były jej sceniczne hopsasy. Przy pianinie zasiadł z wrodzonym sobie wdziękiem Paweł Bieńkowski. Program nosił tytuł „Wieczór I". Czego tam nie było! Chyba tylko nadziei na rychłą kasę. Na tapetę wzięliśmy nowy wówczas na polskim rynku ‘Amway', agencję towarzyską i medycynę ludową. Aktualności zawarliśmy w Polskiej Kronice Slajdowej, pioniersko stosując projekcję multimedialną. Teksty powstawały w rezultacie zespołowych przemyśleń. Poza tym, zaśpiewaliśmy kilka urokliwych piosenek. Z powodu posiadanego talentu, reżyserem został Rybarski. I tę funkcję, dzięki bogu i zdolnościom, piastuje do dzisiaj. Stroną muzyczną zajął się, tradycyjnie, Polaski. Ponieważ nic tak dobrze nie robi rozrywce jak skandal, jedną z piosenek wykonywała mała wtedy jeszcze, Ala Bachleda- Curuś. Skandal miał polegać na tym, że małoletnia panienka występuje w kabarecie granym o 22.15. Ale dziwnym trafem, jakoś nikt się nie oburzył... Cóż za tolerancyjne społeczeństwo! W dniach 8, 9, i 10 listopada 1994 r. daliśmy trzy premiery. I trzy bankiety. Gości było, co niemiara! Pobawili się, zjedli, wypili i poszli. A my zostaliśmy. Ze znakomitymi recenzjami, dobrym słowem i nadziejami na szybkie podbicie Krakowa. Graliśmy sobie co tydzień z powodzeniem ogromnym, choć bez kompletów na widowni.

W międzyczasie do zespołu dołączył młody, ale bardzo zdolny aktor - Wojtek Szawul. Początkowo dublował kolegę Stawowego, ale już od „Wieczoru II" (1996), wystarczyło miejsca dla obu panów równocześnie. Obok nich, w nowym programie udział brali założyciele - Rybarski i Polaski oraz Jankowska i powracająca po urlopie macierzyńskim Rybarska. Kabaret w swoim nowym programie postawił na parodie, które przez kolejne lata miały stać się jego wielką siłą. W nowym programie ośmieszyliśmy nowy typ Polaka - biznesmena z nieodłączną komórką, teleturnieje oraz Wojciecha Cejrowskiego. Piosenki udane. Całość zgrabna. Wychodząca z przedstawień publiczność uśmiechnięta i zadowolona. I coraz liczniejsza! O ile w tygodniu lokal świecił pustkami, o tyle w poniedziałki bar był wzięty. Dobra opinia o programie robiła swoje... Rok 1997, okazał się rokiem przełomowym. Udział w Benefisie Iwony Bielskiej (w Teatrze STU) i jego kilkukrotna emisja na antenie TVP 2 i TV Polonia sprawiły, że Kabaret pod Wyrwigroszem zaczęła rozpoznawać cała Polska. Mniej więcej wtedy też powstał legendarny już skecz, wspominany do dzisiaj przez szeroką widownię jako „ucho - UFO", gdzie Rybarski stworzył postać sympatycznego, zagubionego Bronka spod Limanowej, a Szawul udanie sparodiował Mariusza Szczygła. Począwszy od początku 1998 roku, zaczęto zapraszać kabaret do udziału w coraz to nowych telewizyjnych programach rozrywkowych. Szczególnym zaufaniem obdarzyła „Wyrwigrosza" TVP2. Dwuczęściowy recital autorski, Benefisy w Teatrze STU, Turnieje Satyryków, Opolska Noc Kabaretowa, "Wszystko gra", PAKA, Vena'99, Mazurskie Biesiady Kabaretowe - to tylko część ówczesnego telewizyjnego dorobku kabaretu. Na estradzie - też działo się dobrze. Powstał "Wieczór III", którego premiera sprawiła, że niewielka piwnica przy ul. Św. Jana w poniedziałki zaczęła przeżywać oblężenie. Wprowadzona została telefoniczna rezerwacja biletów. Natomiast na scenie pojawił się kwintet muzyczny, odpowiedzialny za oprawę muzyczną: Jarosław Miszczyk - pianino, Krzysztof Filus - bas (obecnie lider „Kulturki"), Marek Krupa - saksofony, Ania Lenda - wiolonczela i Daniel Birczyński - perkusja. Zespół przyjął, nadaną „ad hoc" nazwę „Radosne Oszołomienie". Przy szczelnie wypełnionej widowni, w każdy poniedziałek o 20.00, potwierdzaliśmy powszechną już opinię, że Kabaret pod Wyrwigroszem jest jednym z najlepszych w Polsce. Dowodziło tego również znakomite przyjęcie, jakim kabaret cieszył się występując gościnnie na terenie całego kraju.

W „Wieczorze III" żartowaliśmy z planowanej w Zakopanem olimpiadzie, sparodiowaliśmy kolegę Drozdę i jego program „Śmiechu warte", był Bronek, był Ksiądz, był Pan Bajer... Wtedy też dowiedzieliśmy się o śmiertelnej chorobie Wojtka Szawula, z którą miał się zmagać przez kilka kolejnych lat. Niestety, jak się niebawem okazało - bezskutecznie.

Formuła kabaretu trwała. Był „Wieczór 3 i ½", w którym do hitów z „Wieczoru III" dołożyliśmy świeżo napisane skecze. Na perkusji Birczyńskiego zastąpił Sławek Puka. Jednocześnie trwały twórcze poszukiwania. W związku z modą na sitcomy, z inicjatywy Rybarskiego, w 2000 roku powstał siedmioodcinkowy serial pt.: "Klinika pod Wyrwigroszem", który kilkukrotnie emitowała TVP2. Głównymi postaciami kliniki byli aktorzy kabaretu. Pojawiła się również w obsadzie cała plejada zaprzyjaźnionych gwiazd (m.in. Katarzyna Figura, Rudi Schubert, Piotr Cyrwus, Sławomir Orzechowski).

Recesja na rynku powoduje, że w 2001 roku kabaret musi rozstać się z kolegami - muzykami. W listopadzie odbyła się premiera programu "Krok w mrok, czyli Dziewice i kaptury". Spektakl z pogranicza kabaretu i teatru zebrał niezwykle pochlebne recenzje. Przeszło dwugodzinne, fabularne (!) przedstawienie zagraliśmy przy nadkompletach na widowni ponad 70 razy. Aktorom po raz towarzyszyły pierwszy półplaybacki. Niestety - tego samego roku, po długiej walce z rakiem odszedł od nas na zawsze Wojtek Szawul.

W 2003 roku zaczęły się kłopoty. Kolejne zmiany właścicieli spowodowały zamknięcie restauracji "Pod Wyrwigroszem", a co za tym idzie - zawieszenie regularnych występów kabaretu w Krakowie. Za to wyraźnie przybyło spektakli wyjazdowych. W 2004 zmienił się skład kabaretu (do innych robót odeszli Aldona i Krzyś), zmienił się jego image, zmieniła się strona internetowa i w ogóle - prawie wszystko się zmieniło! Na szczęście, o kabarecie nie zapomniała telewizja. Cykl „Śpiewanie na wezwanie", „Sylwester w TVP2", „Puzel TV"... W czerwcu 2005 roku dołączył do nas młody, zdolny i przystojny aktor Andrzej Kozłowski. Zaprosiliśmy także do współpracy Tomasza Olbratowskiego, satyryka i felietonistę RMF FM. Efekty są. Wzrosła ilość (i jakość) tekstów. Rok ten przyniósł nam kolejne dowody uznania, wyrażone w zaproszeniach całej Polski oraz w ilości wystąpień telewizyjnych. Oto niektóre z nich: „Benefis Przekroju", „Benefis 997", „Kraj się śmieje", „Mój pierwszy raz", „Europa da się lubić", a przede wszystkim recital dla Kabaretowej Sceny „2"!

Źródło: http://www.kabaret.pl/o-kabarecie/

Autor: Jerzy Wołoszyn
« powrót  |  
do góry  |  

Obiekty

Kontakt

Administracja
tel. (0-prefix-16) 6215658
fax tel. (0-prefix-16) 6215658 w.27

Hala Sportowo-Widowiskowa
tel. (0-prefix-16) 6215658 w.21, mosir@jaroslaw.pl 

Imprezy sportowe - informacje, zapisy imprezy.mosir@jaroslaw.pl 

Kryta Pływalnia
tel. (0-prefix-16) 6244141, plywalnia.mosir@jaroslaw.pl 

Hotel "Turkus"
tel./fax (0-prefix-16) 6212640
tel. (0-prefix-16) 6215658 w 31,32, hotel.turkus@jaroslaw.pl
skype: hotelturkus
www: hotel.jaroslaw.pl

Stadion Miejski
tel. 530 429 459

Newsletter

Aby otrzymywać informacje o nowościach wpisz swój adres e-mail: